|
Humor na dziś - strona 34 poprzednia << >> następnaJasio pyta ojca - kolejarza: - Tato, są domy towarowe, prawda? - Tak synku. - A czy są domy osobowe, expresowe i pośpieszne?
Do małego chłopczyka stojącego na rogu ulicy podchodzi policjant i ze zdziwieniem widzi, że chłopiec pali, więc pyta go: - Chłopczyku, od kiedy ty palisz? - Od pierwszego stosunku - odpowiada chłopak. Zdziwienie policjanta przeszło najśmielsze oczekiwania i postanawia jeszcze raz zapytać: - A kiedy miałeś ten pierwszy stosunek? Chłopak ze stoickim spokojem odpowiada: - Nie pamiętam, byłem zalany.
Hipnotyzer w cyrku wskazuje na jednego z widzów i mówi do publiczności: - A teraz zahipnotyzuję tego pana i każę mu zapomnieć wszystkie niemiłe sprawy. - Nie! - krzyczy mężczyzna z trzeciego rzędu. - On jest mi winien złotych!
W luksusowym hotelu przy basenie stoi elegancko ubrany pan i krzyczy z zachwytem: - Wspaniałe, niewiarygodne! Podchodzi drugi elegancko ubrany pan i kulturalnie pyta: - A czym to się pan tak zachwyca? Na to on odpowiada: - Proszę tylko spojrzeć, to moja cudowna żona. Wczoraj nauczyła się pływać, a dzisiaj nurkuje i już pół godziny wytrzymuje pod wodą.
Przychodzi mysz do baru, staje na progu i pyta się szeptem barmana: - Czy jest kot? - Jest ale śpi. - To poproszę setkę i już uciekam. Po chwili wraca. - Kot jeszcze śpi? - Śpi. - To nalej mi jeszcze setę. Mysz wypiła, otarła wąsy, czknęła. - Jeszcze raz seta i obudź kota!
Co to jest ? Nie jędzą, nie piją a rosną? - Ceny.
- Jak wygląda najdłuższa świnia świata, wyhodowana w Wąchocku? - Ma metry! (m świni i m ogona) - Jak ja wyhodowano? - Przywiązano za ogon i codziennie oddalano jej koryto o kilka centymetrów
Co może uderzyć blondynkę, a ta nawet nie będzie o tym wiedzieć? - Myśl.
Rozmawiają dwaj wędkarze. - Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ryby jednak cieszą się, kiedy wyciągamy je z wody. - Dlaczego tak uważasz? - A nie zwróciłeś uwagi, jak zawsze machają ogonem?
Do konfesjonału podchodzi mężczyzna i mówi: - Zgrzeszyłem, proszę księdza. - A jakiego to występku dopuściłeś się mój synu? - Ukradłem ze sklepu buty. - Kradzież to poważny grzech. Więc żałuj, synu, żałuj. - Bardzo żałuję, tym bardziej że oba były lewe...
O panterze:
- Pan tera wysiada.
W szkole nauczycielka zwraca się do ucznia: - Jasiu, wymień jakiegoś ssaka łownego. - Ssaka...ssaka... No, na przykład myśliwy!
Blondynka przekracza prędkość. Policjant macha lizakiem a blondynka zatrzymuje się i pyta: - Gdzie pana podwiezć? malgorzata');
- Co to jest??? Ropucha i żabek?? - ?????? - Teściowa wieszająca zasłonę!! dziubus');
Przychodzi jasio do mamy mamo a tata zbił mnie dwa razy a dlaczego dwa razy pyta mama pierwszy raz jak mu pokazałem śwadactwo a drugi jak zobaczył że to jego Pati');
Poszedł ksiądz na targ kupić coś do jedzenia, bo miał mieć w parafii wizytację biskupa i biskup miał zostać na kolację. Podszedł do gościa z rybami i mówi: - Oj, jaka piękna, duża ryba! Sprzedawca na to: - Pięknego skurwiela złapałem, co? Ksiądz się obruszył: - Panie, ja wszystko rozumiem - piękna duża ryba, ale żeby zaraz przy księdzu takie epitety wstyd! Sprzedawca wyjaśnia: - Ale proszę księdza - skurwiel to jest nazwa tej ryby, tak samo jak płotka, okoń czy pstrąg. - Aaa no to w porządku. Poproszę tego skurwiela. Przygotuję go na kolację z biskupem. Przychodzi ksiądz na parafię pokazuje rybę siostrze zakonnej. Zakonnica: - O jaka piękna duża ryba. A ksiądz na to: - Ładnego skurwiela kupiłem, co? Zakonnica: - Ale co ksiądz - takie słownictwo? A ksiądz wyjaśnia, że to ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne, płoć czy szczupak. - Aaaa. to rozumiem. Ksiądz polecił zakonnicy żeby ta przygotowała skurwiela na kolację z biskupem. Stoi zakonnica w kuchni, skrobie rybę a tu wchodzi kucharka. - O jaka piękna duża ryba - mówi kucharka. Siostra na to: - Piękny skurwiel, prawda? - Ależ co siostra? Nie poznaję! - obrusza się kucharka. A siostra, że ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne się nazywają, karp czy lin. Siostra kazała przygotować skurwiela na kolację z biskupem. Wieczorem przyjeżdża biskup, siada przy stole z księdzem i zakonnicą. Kucharka wnosi główne danie - rybę. Ksiądz biskup: - Jaka piękna, duża ryba! Na to proboszcz: To ja tego skurwiela znalazłem i kupiłem. Odzywa się zakonnica: - A ja tego skurwiela skrobałam. Na to włącza się kucharka: - A ja tego skurwiela usmażyłam i przyrządziłam. Ksiądz biskup uśmiechnął się, wyjął z torby litr wódki i mówi: - Kurwa, widzę, że tu sami swoi! kika');
|